Kim tak właściwie był Jezus? Bo co do tego, że się urodził, że w ogóle był na ziemi nie mamy właściwie wątpliwości. Nawet ateiści nie mogą podważać istnienia Jezusa bo są dokumenty świadczące o istnieniu kogoś takiego. No to skoro istniał – to właściwie kim był? Czy był Bogiem? Profesor Majewski twierdzi, że dla pierwszych Chrześcijan nie było to takie oczywiste. Była ogromna liczba sporów. Z resztą do dziś Żydzi czy muzułmanie nie uznają boskości Jezusa mówiąc, że był po prostu jednym w proroków.
Ja osobiście uważam, że Jezus był Bogiem. „Od proroków ogłoszony, od narodów upragniony” – jak mówi kolęda. No tylko teraz pojawia się znowu pytanie „Czy od razu był Bogiem? – tak już od urodzenia?”.
Wiemy bardzo niewiele o dzieciństwie Jezusa – prawie nic. Są oczywiście apokryfy – ale ich wiarygodność jest mocno dyskusyjna.
Są różne teorie na ten temat – jedni twierdzą, że od razu był Bogiem; inni że od chrztu Jana Chrzciciela. Jeszcze inni, że dopiero od zmartwychwstania.
Ta teoria o chrzcie ma dużo sensu bo wtedy padają te słowa „Oto syn mój – w nim mam upodobanie”. To trochę tak brzmi jakby Bóg ustanawiał go wtedy swoim synem.
Pamiętam rekolekcje na których ksiądz mówił, że Jezus żyjąc jako człowiek doświadczył każdej możliwej przykrości czy bólu – że stał się człowiekiem do końca. Nie możemy powiedzieć Jezusowi „a panie Jezu – co Ty możesz wiedzieć o bólu upokorzenia” na przykład. Teraz przejdę do sedna:
Pojawia się w mojej głowie pewna wątpliwość. Tak troszkę dziwnie mówiąc – czy jego boska natura nie przeszkadzała być mu w pełni człowiekiem? Czy to nie było tak, że Jezus rzeczywiście będąc synem bożym stał się w 100% taki sam jak My a o każdy cud musiał prosić ojca i będąc synem człowiekiem był od swego ojca bardzo zależny. Bo Jezus robiąc te wszystkie cuda zawsze się modlił – po co? Musiał prosić ojca. Nie był w stanie samemu takich cudów dokonywać. Jego natura boska i wiążące się z tym możliwości były dla niego niedostępne gdy był tu na ziemi. Zawsze cuda działy się z udziałem Boga ojca. Z resztą Ewangelie wyraźnie mówią, że mając odpowiednio silną wiarę możemy robić to samo:
Ewangelia wg św. Mateusza (21,21-22): Gdy uczniowie dziwią się, że przeklęte przez Jezusa drzewo figowe natychmiast uschło, On odpowiada: „Zaprawdę, powiadam wam: jeśli będziecie mieć wiarę, a nie będziecie wątpić, to nie tylko to uczynicie z drzewem figowym, ale nawet jeśli powiecie tej górze: „Podnieś się i rzuć się w morze!”, stanie się tak”.
Ewangelia wg św. Marka (11,22-23): Jezus powtarza tę samą zasadę: „Miejcie wiarę w Boga! […] Kto powie tej górze: „Podnieś się i rzuć się w morze”, a nie wątpi w swoim sercu, lecz wierzy, że spełni się to, co mówi, zejdzie mu się tak”.
Czyli Jezus mówi wyraźnie, że posiadając odpowiednio silną wiarę w Boga możemy robić to samo. Tylko myślę, że jest to poziom dla większości ludzi nieosiągalny. Nawet apostołowie kiedy byli na łodzi z samym Jezusem bali się chociaż On był obok. Jezus miał tę wiarę i dlatego dokonywał tych cudów. Kiedy uzdrowił kogoś powiedział „Twoja wiara Cie uzdrowiła”. Nie powiedział – „Ja Cię uzdrowiłem”.
Podsumowując: Wydaje mi się, że wolą Bożą było przyjść na świat i przeżyć życie tak jak człowiek. Bo my często myślimy „a bo pan Bóg wymaga, ciągle daje jakieś ciężkie doświadczenia; co On może wiedzieć? Siedzi sobie na chmurce 🙂 i guzik wie o naszym trudnym życiu” No właśnie przez to, że Jezus był w pełni człowiekiem nie możemy tak powiedzieć. Wydaje mi się też, że Jezus mimo że był Synem Boga Najwyższego był ograniczony własnym człowieczeństwem. Modlił się do ojca, prosił o cudy ojca, jest też ciekawy fragment:„Lecz o dniu owym i godzinie nikt nie wie, nawet aniołowie niebiescy, ani Syn, tylko sam Ojciec”. — Mateusza 24,36” co sugeruje, że Jezus nie miał wiedzy o czasie dnia ostatecznego. Dużo daje do myślenia jak bardzo Jezus się bał przed pojmaniem przez Rzymian. Łukasz pisze, że „Jego pot był jak gęste krople krwi, sączące się na ziemię”. Jak strasznie się bał! Jakie to ludzkie. Pytał ojca, czy mógłby „oddalić ten kielich”. Dla mnie to jest absolutnie piękne. Sam Bóg stał się taki jak Ja i Ty.